przeskocz do treści

Moda na Pogórze Rożnowskie

Podczas tegorocznej edycji Dni Dziedzictwa zapraszamy Państwa na malownicze Pogórze Rożnowskie, rozpostarte pomiędzy dolinami dwóch rzek – Dunajca i Białej. Strome stoki porośnięte lasem, geometrycznie ułożone  pola uprawne i łąki oraz majestatycznie rozlewające się wody jezior Czchowskiego i Rożnowskiego tworzą niepowtarzalny krajobraz. To przestrzeń ukształtowana w wyniku naturalnych procesów, ale i ingerencji człowieka, który zdecydował o spiętrzeniu wody Dunajca, dając początek dwóm akwenom. Jednak mimo tych ingerencji, tereny Pogórza Rożnowskiego zachowały swój naturalny charakter i są świetnym miejscem zarówno do aktywnej rekreacji, jak i spokojnego odpoczynku.

Widok Dunajca z mostem w Kurowie, fot. K. Schubert, 2022. MIK, CC BY-SA

W okresie PRL-u tereny Pogórza cieszyły się dużą popularnością i przyciągały rzesze ludzi pragnących relaksu na łonie natury. Modę na te tereny niewątpliwie rozpowszechnił fotograf Wojciech Plewiński, który już w latach 50. XX wieku uprawiał tu sporty wodne, fotografował i przyciągnął kolejne osoby związane z „Przekrojem”. Ludwik Jerzy Kern z żoną Martą Stebnicką stworzyli w Rożnowie swój letni dom – ważne miejsce życia towarzyskiego ówczesnych artystów i literatów. Niesamowity zbiór prywatnych fotografii Wojciecha Plewińskiego, zrobionych niejednokrotnie „przy okazji”, stanowi niezwykły zapis czasów, miejsc i ludzi. Jego zdjęcia znad jeziora Rożnowskiego wielokrotnie zdobiły okładki i wnętrze popularnego wówczas „Przekroju”. 

Okładka i fotoreportaż Wojciecha Plewińskiego w Przekroju z 1957 roku. Z archiwum „Przekroju”

Fotoreportaż Wojciecha Plewińskiego w Przekroju z 1957 roku. Z archiwum Przekroju

Okładka i fotoreportaż Wojciecha Plewińskiego w Przekroju z 1958 roku. Z archiwum „Przekroju”

Okładka i fotoreportaż Wojciecha Plewińskiego w Przekroju z 1958 roku. Z archiwum „Przekroju”

Niewątpliwie Pogórze Rożnowskie przyciąga i dziś. Naszą uwagę przykuły dwa miejsca, dwa całkowicie różne zabytki, które, zakorzenione w przyrodzie, tworzą spójną opowieść o „potrzebie naturalności”. O życiu blisko natury, o naturalnych relacjach z drugim człowiekiem i symbiozie ducha z materią.

Widok na Jezioro Rożnowskie, fot. M. Cholewa, lata 40. XX wieku. Ze zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. ©

Osada blisko natury

Wieś Roztoka-Brzeziny, ciągnąca się wzdłuż przepływającego nieopodal Dunajca, otoczona pagórkami i lasami, to pierwszy przystanek na trasie drugiego weekendu (11–12 czerwca) Dni Dziedzictwa. Już samo jej położenie zachęca do przyjazdu.

Okolice Rożnowa upodobała sobie też rodzina Winiarskich, która przybyła spod Wieliczki w okresie powstania listopadowego. Z czasem kolejni jej członkowie zadomowili się tu na dobre. W Roztoce obok Rożnowa na początku lat 30. XX wieku Józef Winiarski (1902–1987) postanowił zbudować młyn wodny wraz z domem i zagrodą. Świetnie wykorzystał naturalne zasoby i położenie w dolinie potoku Kąty, jednego z dopływów Dunajca.

Przez kolejne dziesięciolecia młyn i tartak stanowiły ważne źródło zarobku dla jego rodziny. Zapewniały przetrwanie nie tylko Winiarskim, ale i ich sąsiadom, którzy mielili w nim mąkę na chleb i obrabiali drewno. Wiejskie życie blisko natury nie należało jednak do najłatwiejszych. Ludzie i ich dobytek, zdani na łaskę żywiołów, toczyli nieustanną walkę o przetrwanie. Bliskość Dunajca i jego dopływów była dla okolicznych mieszkańców dużym zagrożeniem. Nieraz zdarzało się, że powodzie pustoszyły uprawy i zagrody.

Rodzina Winiarskich na tle młyna wodnego, wczesne lata 30. XX wieku. Ze zbiorów rodziny Winiarskich

Drewniana osada młyńska przetrwała jednak różne przeciwności. Niejednokrotnie zdołała oprzeć się kapryśnym wodom dawnego potoku Kąty (dziś Roztoczanka). Przetrwała także wojenną pożogę, zamieniając się w pierwszej połowie lat 40. w ważny punkt ruchu oporu na Sądecczyźnie i wspierając partyzantów na różne sposoby. Ujarzmienie wód Dunajca poprzez budowę zapory przyniosło kolejne zmiany, a elektryfikacja wymusiła przebudowę i unowocześnienie. Elektryczny już od lat 60. młyn działał jeszcze kilkanaście lat, aż opustoszała po śmierci Józefa Winiarskiego osada zaczęła stopniowo popadać w ruinę.

Widok z pagórka na osadę młyńską w Roztoce-Brzezinach, lata 50. XX wieku. Ze zbiorów rodziny Winiarskich

Dopiero wnuk Józefa – Michał Winiarski szukając na potrzeby wniosku do UE o rejestracji oficjalnej nazwy „Piękny Jaś z Doliny Dunajca” dowodu na tradycję jego uprawy w okolicy, znalazł czarno-białe zdjęcie z lat 50. XX wieku. Przedstawiało ono panoramę Roztoki i zabudowania młyńskie w otoczeniu pól, na których rosła fasola „Piękny Jaś”. Fotografia przyczyniła się do zarejestrowania nazwy, ale przede wszystkim obudziła w Michale Winiarskim chęć przywrócenia do życia osady, w której mieszkali jego przodkowie. Ponad dziesięć lat temu, z pomocą ojca Juliana (syna Józefa), rozpoczął żmudny proces odbudowy i konserwacji zabudowań i sprzętów.

Michał Winiarski z niezwykłą wrażliwością i starannością dba, by osada nie pełniła tylko roli skansenu, a była żywym miejscem spotkań z historią, dawną myślą techniczną, ludźmi i naturą… Nie brakuje mu energii, by zapraszać gości i pokazywać, że życie blisko natury, mimo ciągłych wyzwań, daje mnóstwo satysfakcji.

By poczuć posmak „życia blisko natury” polecamy Państwa uwadze wirtualną wystawę autorstwa Magdaleny Petryny Twardo stąpać po ziemi. O życiu blisko natury. „Czerpiąc z zasobów portalu i swojego doświadczenia życia w starym, stuletnim domu na skraju Beskidu Wyspowego, autorka wystawy zaprasza nas do świata, w którym człowiek nie stanowi centrum, a jest jedną z istot go zamieszkujących, w którym obok potrzeb ludzkich uwzględniane są potrzeby roślin i zwierząt. To świat, w którym dominują uważność, troska i empatia, a do roślin mówi się w formie osobowej. Daleko jednak tej opowieści do powielania sentymentalnego wizerunku sielskiej codzienności na wsi. Życie blisko natury wymaga rozważnego korzystania z jej zasobów, zrozumienia świata przyrody i odpowiedzialności za bycie jej częścią. Trzeba przywyknąć do wysiłku nieznanego, bo niepotrzebnego w warunkach miejskich i nauczyć się pokory wobec siły przyrody, która potrafi być zarówno piękna, jak i groźna” (za: Wirtualne Muzea Małopolski).

Duch i materia w Przydonicy 

Niewielka wieś Przydonica, ukryta nieco pośród zielonych pagórków, znana jest głównie ze wspaniałego drewnianego kościoła i obrazu Matki Boskiej Pocieszenia (obecnie przechowywanego już w pobliskim kościele parafialnym). Wśród mieszkańców wizerunek od dawna otoczony jest silnym lokalnym kultem i przyciąga tłumy pielgrzymów. 

Widok kościoła pw. Matki Boskiej Różańcowej w Przydonicy, początek XX wieku. Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, domena publiczna.

Przydonicka świątynia pw. Matki Boskiej Różańcowej leży na szlaku Architektury Drewnianej, łączącego najcenniejsze zabytki kultury materialnej w Małopolsce – kościoły, cerkwie, dzwonnice, dwory, wille i skanseny. Spośród wszystkich materiałów drewno jest szczególnym budulcem. W prawie wszystkich kulturach, religiach i cywilizacjach drzewo uosabia „moc” i „siłę” . Jak pisze o nim konserwator prof. Monika Bogdanowska: „Korzenie, mocno osadzone w ziemi, czerpią z niej życiodajne soki, rozrastający się w miarę upływu lat pień stanowi trzon, z którego wyrastają sięgające do nieba gałęzie. Tym samym drzewo przez swą nieśmiertelność, cykliczne zamieranie i odradzanie oraz powiązanie tego, co ziemskie, z tym, co niebiańskie symbolizuje wszechświat. W jego kształtach dopatrywano się analogii z ludzką sylwetką, było zatem roślinnym odpowiednikiem człowieka.” (Materiał jako nośnik formy i treści. Drzewo i drewno w sztuce, [w:] Drewno w architekturze, red.  J. Kurek, t. 1, Kraków 2016).

Niestety w przeszłości zdarzało się, że ludzie nie dostrzegali wartości i piękna drewnianych budowli. Podążali za nowoczesnością wznosząc murowane świątynie, przy okazji usuwając z krajobrazu stare drewniane obiekty jako symbol zacofania. W Przydonicy, mimo iż mieszkańcy mają swój nowy murowany kościół, wśród drzew nadal stoi ten wybudowany około 1527 roku.

Wnętrze kościoła pw. Matki Bożej Różańcowej w Przydonicy, fot. K. Schubert, 2022. MIK, CC BY-SA

Przytulne wnętrze kościoła, pełne zabytków sztuki i barwnych malowideł – przedstawień Matki Boskiej, scen z życia Chrystusa i  żywota św. Stanisława, wizerunków świętych: Katarzyny, Barbary czy Mikołaja – sprzyja kontemplacji. Jedni szukają w nim skupienia i duchowego wyciszenia, inni zachwycają się materią i szukają przede wszystkim doznań estetycznych. Naturalność materiałów, malowane kwiaty i roślinne motywy, które zdobią obrazy i ściany budowli, przywołują nasze silne związki z przyrodą. I przypominają, że jesteśmy jej częścią niezależnie od kulturowego czy religijnego kontekstu.

Widok Dunajca z mostem w Kurowie, fot. K. Schubert, 2022. MIK, CC BY-SA

MAŁOPOLSKI INSTYTUT KULTURY W KRAKOWIE, ul. 28 Lipca 1943 17c, 30-233 Kraków, tel.: +48 12 422 18 84, 631 30 70, 631 31 75, NIP: 675 000 44 88 | Projekt i wykonanie | Polityka prywatności | Jeśli nie oznaczono inaczej, wszystkie materiały na stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Małopolskiego Instytutu Kultury.